Jesteś tutaj

Kierunek lekarski na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku - opinie

Czytelnia Biblioteki Głównej UMB - By Pharynx, CC BY-SA
Czytelnia Biblioteki Głównej UMB - By Pharynx, CC BY-SA

W niniejszym artykule znajdują się 4 opinie studentów kierunku lekarskiego studiujących na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku. Ostatnia opinia pochodzi z maja 2016 roku.

Jeżeli jesteś studentem i chcesz podzielić się opinią na temat swojej uczelni i kierunku zapraszam do wypełnienia specjalnie przygotowanej ankiety.

Student II roku, maj 2016 r.

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

W porównaniu do szkoły średniej nauki jest o wiele więcej, ale z czasem da się przyzwyczaić. Z perspektywy czasu początek był trudny nie tylko ze względu na ilość materiału, ale również na fakt przebywania w całkowicie nowym miejscu wśród obcych w tamtym momencie ludzi. Jeśli chodzi o przedmioty to na UMB na pierwszym roku z dużych przedmiotów mamy anatomię, biochemię, histologię z embriologią i biofizykę. Ten ostatni przedmiot objętościowo duży nie jest, ale ludzie na niego narzekali (włącznie ze mną) ze względu na bardzo ograniczone prostudenckie podejście. Jeśli chodzi o 3 pozostałe to: Anatomia - fajny przedmiot, bardzo dobrze prowadzony, asystenci nastawieni na nauczenie studentów, a nie ich uwalenie. Początkowo sprawia problemy ze względu na obowiązującą łacinę, ale uwierzcie mi po miesiącu szybciej będziecie łapać nazwy łacińskie, niż polskie. Biochemia - profesor bardzo prostudencki, ćwiczenia bardzo przyjemne. Generalnie ciężkość przedmiotu odczuwa się 5 razy w ciągu roku - 4 kolokwia + egzamin. Generalnie u nas biochemia jest trochę nietypowa, bo zarówno kolokwia i egzamin mają formę opisową, ale na spokojnie idzie ogarnąć :) Histologia - wszystko zależy od asystenta na którego się trafi. Dla niektórych zaliczenie ćwiczeń było problemem ze względu na upierdliwość prowadzącego, któremu nie podobał się odcień różu lub fioletu. Ogólnie zmienił się kierownik tego zakładu i cały czas są wprowadzane zmiany, więc ciężko powiedzieć w jakim kierunku to będzie szło. Pozostałe przedmioty z wyłączeniem pierwszej pomocy, gdzie można się ciekawych rzeczy dowiedzieć funkcjonują na zasadzie wynudzenia się.

Do wad uczelni zaliczyłbym obowiązkowe wykłady, które jak dla mnie nic nie wnoszą. Wiedzę zdobywa się pracą indywidualną w mieszkaniu/bibliotece, a wykłady się generalnie przesypia. Jeśli chodzi o plan to pierwszy rok ma plan elegancki, a drugim z tym planem jest gorzej (niektóre grupy mają dużo bezsensownych okienek). Jak będzie dalej? Zobaczymy :)

Jeśli chodzi o książki... Po szkoleniu bibliotecznym bochenka się na pewno dostanie, a co do reszty książek zależy od wylosowanego numerka :) Jeśli chodzi o biochemię obowiązuje tylko jedna książka, której autorem jest poprzedni kierownik zakładu profesor Bańkowski. Histo - starczy Zabel, dla ambitnych Sawicki. Jeśli chodzi o anatomię - ucz się z czego chcesz, byleby pod rozpiskę na stronie zakładu.

Czas wolny - dla chcącego nic trudnego. Poza nauką ludzie spotykają się, chodzą do kina, na siłownię, udzielają się w IFMSA. Jak człowiek umie zagospodarować dobrze czasem problemu nie będzie :)

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

UMB jest obecnie krajowym naukowym ośrodkiem wiodącym i to czuć. Generalnie działa wiele kół naukowych, sekcja sportowa, organizacje kulturalne, także do wyboru do koloru. Jeśli chodzi o kierunek studiów nie ma co go rozpatrywać w sferze marzeń. Zarówno studia, jak i przyszła praca to jest zapierdol, który w naszym kraju nie jest doceniany... Niestety... Ale jedno jest pewne. Po zakończeniu edukacji będzie się pracowało w wyuczonym zawodzie.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Jeśli chodzi o podejście asystentów to jest tak jak wszędzie - bywa różnie: od zaangażowanych po olewających temat poprzez miłych i chcących uwalić. Ale ostatecznie da się przeżyć. Jeśli chodzi o ludzi to w znacznej większości baaaaaardzo spoko, rzekłbym nawet zajebiści, chociaż rodzynki też się zdarzają. Idąc na studia nie spodziewałem się, że poznam tyle wspaniałych ludzi. Wyścigu szczurów nie odczuwam na własnej skórze. Dzielenie się materiałami - zjawisko powszechne :)

Jak jest z mieszkaniem?

Można mieszkać w akademiku lub znaleźć stancję. Jeśli chodzi o mieszkania w granicach 400-600 zł można wynająć pokój z wliczonymi mediami i internetem :)

Życie w mieście

Białystok to nie Warszawa, odkryciem stulecia to nie jest. Miasto moim zdaniem sielskie, spokojne. Nie oznacza to, że nie ma gdzie wyjść. Są kluby, kina, fajne knajpy. Moje potrzeby są przez to miasto zaspokojone :D

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Po pierwsze - dobrze przemyśl decyzję, czy medycyna to jest na pewno to co chcesz w życiu robić, bo nie oszukujmy się, lekki kawałek chleba to nie jest. Po drugie moim zdaniem poziom na uczelniach jeśli chodzi o kwestię dydaktyczną jest zbliżony - wszyscy uczymy się z tych samych książek, także decyzję o wyborze miejsca studiowania moim zdaniem nie warto uzależniać tylko od miejsca w rankingu, ale również od czynników ekonomicznych, odległości od domu itp. Po trzecie - jeśli stwierdzisz, że podejmujesz właściwą decyzję i dostaniesz się na studia to nie przejmuj się ewentualnym porażkami, idź do przodu, by osiągnąć wymarzony cel.

Jeśli chodzi o Białystok - to nie jest dziura zabita dechami, bo leży na wschodzie. Dla mnie to fajne miasto z dobrą uczelnią medyczną. Także, jeśli chodzi o UMB - polecam :)

Snajperrr


Student VI roku, marzec 2016 r.

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Bardzo dużo zależy od tego jak rygorystycznie podchodziłeś do swoich ocen w liceum. Nauki jest oczywiście więcej. Egzamin na koniec roku na pewno zawiera więcej zagadnień niż na maturze z danego przedmiotu, i są to rzeczy totalnie nowe, z wieloma pojęciami spotkasz się po raz pierwszy. Jeśli systematycznie podejdziesz do nauki to czasu zostaje na wszystko, włącznie z rozwijaniem nowych pasji i poznawaniem mnóstwa ludzi. A do tego akurat klimat w Białymstoku bardzo sprzyja. Nauczyciele, zwłaszcza na pierwszych rocznikach są bardzo otwarci i pomocni: Anatomia czy Histologia jest prowadzona w naprawdę miłej, partnerskiej atmosferze. Największy stres to wstyd przed samym sobą jak się czegoś nie umie.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Pierwsze lata są super. Na zajęciach robi się dużo praktycznych rzeczy, których znaczenie dostrzega się dopiero pod koniec studiów. Biblioteka ma zawsze problem z ilością książek, bo nie ma co ukrywać są one po prostu drogie. Zakupienie wszystkich podręczników na dany rok to koszt ponad 1 tys zł, dlatego gdy tylko student zorientuje się, że można daną książkę wypożyczyć to to robi. Na szczęście wystarczy polajkowac profil biblioteki na fb i można być na bieżąco. Ja osobiście nie kupowałem książek przez ostatnie 3 lata, więc zasoby Biblioteki nie są takie małe.
Jeśli chodzi o możliwości rozwoju to jest tego mnóstwo: Klub Kabaretowy CoNieCo, Radio Supeł, Grupa BUM, IFMSA i Agencja Fotograficzna, a poza tym jeszcze kilka. Jeśli ktoś gra, pisze, fotografuje lub chce zacząć to robić to ma bardzo wiele możliwości. Ja sam nigdy nie sądziłem, że znajdę czas na medycynie na takie rzeczy, a jednak udało się.
Każdy Zakład/Klinika ma Studenckie Koło Naukowe dlatego jeśli tylko ktoś jest już trochę zdecydowany w którym kierunku chce iść to warto zacząć tam działać choćby już na drugim roku. Atmosfera, w niektórych kołach jest bardzo otwarta i studenci robią bardzo fajne projekty, które dają możliwość wyjazdu na zagraniczne konferencje. A poza tym łapie się mnóstwo kontaktów.

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Co do wyścigu szczurów to rozmawiając z moimi kolegami z innych Uczelni podtrzymuje zdanie, że ścigają się tylko Ci którzy chcą się ścigać. Zawsze na roku znajdzie się kilka takich osób, ale zdecydowana większość stara się pomagać sobie nawzajem. Roczniki mają wspólne maile lub Google Drive na którym zbierane są materiały, wykłady itp. Sam nie często chodzę na wykłady i nigdy nie miałem problemu żeby któryś później dostać od kogoś z roku. Uczelnia jeśli chodzi o Władze jest moim zdaniem bardzo spoko, nie stara się nikomu utrudniać życia. Oczywiście są osoby które mają problemy ze zdaniem itp. ale przecież jak się idzie na te studia to nauka powinna być wysoko w priorytetach.

Jak jest z mieszkaniem?

Ja mieszkałem 4 lata w akademiku. Teraz 2 lata na mieszkaniu. Nie ma co opisywać szczegółowo bo każdy mniej więcej się spodziewa jak to może wyglądać. Zabiję tylko jeden mit. Akademik medyka to nie akademik na innej uczelni, większość ceni ciszę i spokój, więc okazji do nauki jest aż za dużo. Co do innych spraw to Akademik Nr 1 jest w centrum przy Pałacu Branickich, a sama uczelnia jest prawie w całości położona w jednym miejscu, więc w 10-15 pieszo jesteś w stanie dotrzeć praktycznie wszędzie.
Ze swojej strony polecam spróbować zamieszkać w akademiku na pierwszych latach, bo można dzięki temu poznać baaaardzo dużo ludzi, a to bardzo procentuje (materiały, wskazówki, porady odnośnie asystentów). W akademiku jest też Gabinet Lekarza jak by ktoś potrzebował zwolnienia, a także większość organizacji ma w nim swoje siedziby.
Cenowo wychodzi ok 150-200 zł mniej niż za mieszkanie.

Życie w mieście

Białystok to nie Kraków czy Warszawa. Nikogo tym nie zaskoczę. Z drugiej strony, żeby dobrze sobie radzić na studiach ciężko byłoby od środy do niedzieli ciągle "brać udział w wydarzeniach kulturalnych".
Jeśli raz na dwa tygodnie chcesz wyjść do teatru/ opery czy na koncert to z pewnością się nie zawiedziesz.
W mieście są tylko autobusy. Za to jest ich dużo i docierają z grubsza wszędzie, ale po co nimi jeździć skoro wszystko jest tak blisko siebie położone, a poza tym otoczone parkami.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Uczelnia jest nastawiona na naukę (Krajowy Naukowy Ośrodek Wiodący).
Jeśli ktoś chce się rozwijać w tym kierunku, a nie tylko uzyskać dyplom to ma świetnie przygotowany start w samodzielną karierę naukową.
Co do wyboru to nie żałuje swojej decyzji, pomimo że pochodzę z zupełnie innego krańca Polski. Na szczęście jest już kilka pociągów z Białegostoku do Wrocławia, Poznania czy Katowic, więc dom nie jest wcale tak daleko.

Raf


Studentka I roku, styczeń 2016 r.

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Ilość nauki na pewno jest spora. Materiał trzeba przyswajać na bieżąco i ciężko jest usiąść np. nad anatomia dzień przed kolokwium i dobrze się przygotować. Systematyczność jest niezbędna. Przy solidnej, systematycznej pracy ok 3h dziennie myślę ze spokojnie da się wszystko pozaliczać:) Materiałów, książek jest sporo. Na szczęście z pomocą przychodzą starsze roczniki, które podrzucają materiały/spisane wykłady czyli wszystko co niezbedne:)

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Poziom zajęć bardzo dobry, szczególnie anatomii. Wszyscy asystenci miło nastawieni do studentów:) Biblioteka mieszcząca się w skrzydle Pałacu Branickich jest dobrze zaopatrzona i co pewien czas są dokupowane coraz to nowe publikacje i książki. Występuje możliwość zapisania się do IFMSA- Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Medycyny i wyjazdów za granice na praktyki i wymiany naukowe. Działa tez program Erasmus. Oprócz nauki jest tez czas na zabawę w klubie studenckim Herkulesy. Po zakończonych studiach jest możliwość rozwoju naukowego na naszej uczelni lub podjęcia pracy w szpitalach w całej Polsce m.in. właśnie w Białymstoku gdzie niedawno odnowiono i dobudowano skrzydło do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Studiowanie na tej uczelni daje dużo frajdy a poza tym nie każdy może pochwalić się studiowaniem na uczelni, która mieści się w prawdziwym Pałacu!:)

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest bardzo przyjemna. Na prawdę KAŻDY asystent jest przyjaźnie nastawiony do studenta. Nikt nie patrzy na nas z góry ponieważ sam pamięta, ze tez był kiedyś studentem:) Nie czuje się typowego "wyścigu szczurów", relacje są przyjazne.

Życie w mieście

Pałac Branickich, w której znajduje się siedziba uczelni, znajduje się w ścisłym centrum Białegostoku. 5 min do Rynku z barami/knajpkami, kilka minut do przystanków, z których odjeżdża większość autobusów. Wszędzie jest blisko.

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Serdecznie polecam wybór tej uczelni, sama jestem pozytywnie zaskoczona gdyż nie spodziewałam się że atmosfera nauki będzie tak przyjemna:)

M.


Studentka II roku, grudzień 2015 r.

Jak wygląda nauka na pierwszym roku?

Pierwsze dni, miesiące studiowania to spory przeskok z wymagań licealnych (ilość materiału do przyswojenia, czas na opanowanie danej partii zagadnień, sposób sprawdzania naszej wiedzy) na studenckie realia. Po pierwszym przekartkowaniu atlasu i podręcznika do anatomii każdy jest pełen obaw i wątpliwości, czy zdoła podołać wymaganiom. Na szczęście z czasem wypracowujemy taki tryb nauki, który sprawia, że przy pewnej dozie wysiłku (bez niego na tych studiach niestety się nie obejdzie, nie ma co liczyć na bezkarne lenistwo przez pół roku ;)) udaje nam się zdawać kolejne kolokwia, mieć jakieś życie towarzyskie (zależnie od upodobań, naukowych ambicji i szybkości przyswajania wiedzy może być ono bardziej lub mniej rozbudowane, to już zależy od nas samych) i trochę czasu w zapasie na inne pasje, relaks przed telewizorem czy rozwijanie kulinarnych umiejętności.

Na UMB pierwszoroczni muszą zmierzyć się z czterema budzącymi powszechną grozę przedmiotami: anatomią, biochemią, histologią z embriologią oraz biofizyką. Podana kolejność oddaje moje subiektywne zdanie odnośnie "wielkości" przedmiotu - tj. czasu, który musisz poświęcić na naukę (ranking "nieprzyjazności" zakładów prowadzących te przedmioty, a tym samym wymagań i innych uwarunkowań z tym związanych byłby dokładnie odwrotny, więc można by rzec, że to się nawet fajnie równoważy ;)). Nie mniej będąc już na II roku myślę, że umieszczenie tych przedmiotów na roku I w przypadku UMB jest dobrym rozwiązaniem. Oczywiście wymaga to sporego nakładu pracy, ale zakłady porozumiewają się między sobą i w miarę możliwości starają się w taki sposób rozplanować terminy kolokwiów, żeby był czas na naukę do każdego przedmiotu. Poza tym, nawet jeśli komuś z czegoś powinie się noga, przy odrobinie chęci i zapału da się wypracować jakieś wyjście awaryjne - uczelnia jest raczej prostudencka i nie chlubi się masowym eliminowaniem nazwisk z listy studentów. Rezygnują przede wszystkim osoby, którym zwyczajnie nie leży ten kierunek i codzienne zmuszanie się do nauki albo takie, które z jakichś powodów osobistych muszą przerwać studia.

Jak oceniasz możliwości rozwoju jakie daje uczelnia i/lub wybrany przez Ciebie kierunek?

Myślę, że poziom zajęć nie powinien znacząco odbiegać na żadnej z uczelni medycznych - wiadomo, są przedmioty prowadzone lepiej, w ciekawszy i efektywniejszy sposób, są i takie, na których tylko ci poduszki brakuje do pełni szczęścia. Nie mniej jednak na studiach najważniejszą część pracy wykonujemy samodzielnie - w domowym zaciszu, tudzież w zaciszu czytelni, jak również angażując się w działalność kół naukowych, uczestnicząc w dyżurach na oddziałach, które interesują nas pod kątem przyszłej pracy. Często mając świeżo w pamięci lata szkolne, kiedy to w większości przypadków byliśmy prowadzeni za rękę przez nauczycieli, którzy chuchali na nas i dmuchali, żeby przerobić każde możliwe maturalne zadanie, oczekujemy tego samego na studiach. Przy takiej postawie myślę, że będąc na jakiejkolwiek uczelni doznamy rozczarowania.

Zaopatrzenie biblioteki na UMB jest nie najgorsze, przy odpowiednio wczesnej rezerwacji książek (odbywa się ona online) można dostać praktycznie każdą, której potrzebujemy. Poza tym do niektórych mamy dostęp online, no i niektórzy lubią uczyć się w czytelni, która na UMB jest wyjątkowo klimatyczna, a tam można zatapiać się we wciągających do reszty knigach ile tylko chcemy.

Na uczelni prężnie działa stowarzyszenie IFMSA, które organizuje spotkania ze specjalistami różnych dziedzin, warsztaty (szycie chirurgiczne, kardiologiczne z osłuchiwania, komunikacja z pacjentem w medycynie paliatywnej, medycyna ratunkowa itd.), akcje charytatywne na rzecz szpitala dziecięcego i wiele innych. Studenci we własnym zakresie starają się również współpracować z innymi instytucjami organizując kursy języków obcych w zakresie słownictwa medycznego, kursy języka migowego itd. Nie zapominajmy, że uczelnię w dużej części tworzą sami studenci - to właśnie nasze (i wasze w przyszłości) pomysły są wcielane w życie i stają się później jej chlubą.

Poza uczestnictwem w różnego rodzaju kołach i warsztatach ściśle związanych z kierunkiem studiów, studenci angażują się w działalność studenckich sekcji sportowych (m.in. sekcji pływackiej, sekcji wspinaczki), organizacji takich jak klub CoNieCo czy uczelniane radio, czasopismo "Młody Medyk", chór UMB (pierwsze przesłuchanie odbywa się na zajęciach anatomii - polecam, można po latach odkryć swój talent), a także poza uczelnią - zajęcia z zumby, siłownia, spotkania organizowane przez duszpasterstwo akademickie oraz prawosławne bractwo studenckie.

Na marginesie - myślę, że w tym momencie nasuwa się jasna odpowiedź na pytanie, czy na tych studiach istnieje pojęcie czasu wolnego - rdzeń większości tych organizacji tworzą właśnie studenci lekarskiego ;).

Jaka atmosfera panuje na uczelni?

Atmosfera jest na ogół bardzo przyjazna. Wiadomo, czasem tej czy owej grupie trafi się asystent, do którego większość sympatią nie pała, nie mniej jednak nie mamy w kadrze jakichś ogólnopolskich legend, o których przerażającym stosunku od studenta można by pisać horrory czy powieści sensacyjne. Mogę dodać, że Zakład Anatomii jest często mile wspominaną jednostką po latach.

Wśród studentów nie zauważyłam jakichś mitycznych wyścigów szczurów, dzielimy się posiadanymi materiałami, własnymi opracowaniami, razem tworzymy bazy pytań z kolokwiów i egzaminów. Na swoim roku, jak również wśród innych roczników oraz kierunków poznałam grono wspaniałych osób, z którymi mam nadzieję utrzymywać kontakt również po opuszczeniu murów uczelni.

Życie w mieście

Białystok można kochać albo nienawidzić za to, że jest stosunkowo spokojnym miastem - jak to niektórzy mawiają - bardziej sprzyjającym nauce niż imprezowaniu. No, ale dla chcącego... zawsze się coś znajdzie :).

Chyba największym plusem studiowania na UMB jest fakt, że wynajmując mieszkanie w centrum lub mieszkając w akademiku na pierwszych latach każde miejsce zajęć jest do osiągnięcia 5-15 minutowym spacerkiem. Później również większość zajęć ma miejsce w szpitalach położonych w centrum, za wyjątkiem dwóch czy trzech przedmiotów, na które trzeba będzie podjechać autobusem do dalej położonych szpitali. Pozwala to zaoszczędzić trochę pieniędzy, zresztą ogólnie Białystok jest stosunkowo "tanim miastem", o czym więcej mogą powiedzieć osoby przyjezdne.

W ostatnich latach galerie handlowe wyrastają u nas jak grzyby po deszczu, klimatycznych pubów czy kawiarenek też trochę jest, podobnie jak miejsc w centrum miasta, gdzie można zjeść domowy obiad za kilka, kilkanaście złotych. Wokół uczelni, której siedziba mieści się w zabytkowym Pałacu Branickich roztacza się park, w którym wiosną można sobie odpocząć pomiędzy zajęciami, a w inne pory roku pozachwycać się jesienną czy zimową szatą na poprawę humoru. Białystok brzydki i przygnębiający na pewno nie jest, mnie przynajmniej mieszka tu bardzo dobrze. Legendarnego białego niedźwiedzia jeszcze nie spotkałam, ale cały czas mam się na baczności i w razie czego doniosę o tym fakcie ;).

Własne uwagi, spostrzeżenia, wskazówki

Na ten moment nie żałuję wyboru ani uczelni, ani kierunku studiów. Był to wybór w pełni świadomy i przemyślany. Czas pokaże, co będzie dalej - mam jednak, jako optymistka z natury, cichą nadzieję, że będzie tylko lepiej ;).

Białostoczanka

Komentarze

Obrazek użytkownika Białostoczanka

Małe sprostowanie: "ranking "NIEprzyjazności" zakładów prowadzących te przedmioty (...)", bo trochę nielogicznie wyszło ;).

Dodam jeszcze, że jako minus uczelni wskazałabym obowiązkowe wykłady. Zwłaszcza że z roku na rok coraz restrykcyjniej sprawdzana jest obecność i niejednokrotnie wykładowcy żądają zdeponowania zwolnień lekarskich. A przychodzenie na usypiający półtoragodzinny monolog trwający do godziny 18 czy nawet 19.30 tylko po to, żeby złożyć należny podpisik jest niesamowicie frustrujące.

Obrazek użytkownika Dawid Pawlos
Już naniosłem powyższą poprawkę do tekstu. Dzięki za dodatkowy komentarz :)
Obrazek użytkownika studentumb

Rzeczywiście mieszanie odczynników na biochemii czy zliczanie promieniowania na biofizyce przydaje się w przyszłości...
Szkoda,  że nikt nie opisał sytuacji polskojęzycznych studentów na klinikach, na których większość ćwiczeń polega na podpierania ścian na korytarzach i czekaniu na prowadzącego, który np; w tym samym czasie ma seminarium z innymi studentami. Poziom kształcenia umiejętności praktycznych jest na większości klinik tragiczny, wymaga się od nas pewnych umiejętności, których niestety nie mamy gdzie się nauczyć i udoskonalać pod okiem wykwalifikowanych asystentów.
Ciekawo dlaczego w różnych organizacjach studenckich jakie mamy na uczelni większość to te same osoby - czy dlatego,  że cała reszta nie chce się  rozwijać? Czy może ze wzgledu na to co się tam oferuje, a raczej czego się nie robi...
Zycie w akademikach także nie oferuje niczego ciekawego no chyba, że granie w ping-ponga to dobra rozrywka. Po godzinie 22 akademik zamienia się w wienzienie i tak człowiek siedzi w swojej klitce skazany na patrzenie w brudny sufit...

Obrazek użytkownika Białostoczanka

Opinii jest tylko 3, w tym dwie studentow I i II roku, ktorzy stycznosci z zajeciami klinicznymi nie mieli takze jeszcze uczelnia nas do ostatecznosci nie zdazyla doprowadzic ;).
Chociaz chyba nigdzie nie jest zbyt kolorowo pod wzgledem nabywania umiejetnosci praktycznych na studiach... To duzy mankament edukacji medycznej w naszym kraju.

Obrazek użytkownika Dawid Pawlos
Co to braków w edukacji praktycznej jako student WUM-u niestety muszę potwierdzić. Zwykle to zależy też od kliniki i asystentów na jakich się trafi.