Jesteś tutaj

"Włam się do mózgu" - recenzja książki

Chciałem przedstawić Wam książkę autorstwa Radka Kotarskiego, z jaką miałem przyjemność zapoznać się w ostatnim czasie. Książka ta jest o tyle wyjątkowa, że stanowi przystępne podsumowanie wielu badań i osiągnięć nauki, starając się odpowiedzieć na powszechnie zadawane przez uczniów pytanie "Jak się uczyć?". Czy autorowi udało się odpowiedzieć na to kluczowe pytanie? Zaraz się przekonamy!

Co nieco o autorze

Zanim przedstawię Wam samą książkę i moją opinię na jej temat, przybliżę Wam również osobę samego autora. Radek Kotarski jest twórcą kanału "Polimaty" na YouTube. Porusza on tam wiele ciekawych zagadnień obejmujących różnorakie dziedziny wiedzy i obala mity, przy czym czyni to w sposób wyjątkowo interesujący i rzetelny. Jest on także reżyserem i prowadzącym emitowanego przez TVP programu "Podróże z historią". Pracy nad poznaniem osiągnięć psychologii kognitywnej i przełożeniem ich następnie na przyswajalny dla każdego język poświęcił ponad 2 lata. W tym czasie współpracował z jedną z czołowych placówek badawczych w dziedzinie psychologii uczenia się - Katedrą Psychologii Kognitywnej na Uniwersytecie Stanowym w Kent.

Dlaczego akurat ta książka?

Książkę zamówiłem praktycznie gdy tylko się pojawiła (we wrześniu br.). Dlaczego? Przede wszystkim miałem dobrą opinię o samym autorze, którą wyrobiłem sobie śledząc jego kanał na YouTube. Bardzo cenię sobie rzetelne podejście do merytorycznego przygotowania prezentowanych materiałów. W wypadku tej książki również się nie zawiodłem. Stanowi ona podsumowanie wiedzy zawartej w setkach artykułów naukowych i opracowaniach, których spis można znaleźć na 17 stronach (!) bibliografii zamieszczonej na końcu opracowania. Dodatkowo w tekście zamieszczone zostały odwołania do konkretnych autorów i publikacji dotyczących omawianego w danym momencie zagadnienia.

Kolejnym powodem była tematyka książki. Prowadząc stronę biologhelp stosunkowo często zdarza mi się odpowiadać na pytania związane ze skutecznym przygotowywaniem się do olimpiad czy matury z biologii. Sam też jako lekarz muszę nieustannie się dokształcać. Zarówno moje doświadczenie jak i artykuły naukowe z jakimi już wcześniej miałem okazję się zapoznać utwierdziły mnie w przekonaniu, że są sposoby nauki mniej i bardziej skuteczne, przy czym najczęściej korzystamy z tych najmniej skutecznych. Książka podsumowująca dotychczasowe zdobycze nauki w celu przybliżenia które z technik są na prawdę wartościowe była właśnie tym co mogło wzbogacić mój warsztat i tak właśnie się stało.

Ostateczną zachętą do kupna książki był jednak film samego autora, który zamieszczam poniżej. Nie dość, że skuteczność zasad i technik nauki opisywanych w książce została już przebadana i potwierdzona doświadczalnie to sam autor postanowił sprawdzić je w praktyce na sobie. Na filmie wyjaśnia, iż podjął on wyzwanie nauczenia się wylosowanego języka obcego w przeciągu... pół roku. Co więcej po wyznaczonym okresie zdał z całkiem dobrym wynikiem egzamin i otrzymał certyfikat, którego skan zamieścił zresztą także w treści książki. Nie będę się w tym miejscu rozwodził nad szczegółami, bo te znajdziecie w filmiku.

Więc jak włamać się do mózgu?

Autor nie od razu odpowiada na to pytanie. W pierwszych rozdziałach stara się on uświadomić czytelnikowi czym jest nauka, po co w ogóle się uczyć i po co nam wiedza na temat tego jak się uczyć. Dzięki tym z pozoru banalnym rozważaniom dochodzimy do wniosku, że tak na prawdę nikt do tej pory nie pokazał nam jak skutecznie się uczyć, a nasze próby nauczenia się czegoś są jak chodzenie po omacku. W dalszej części autor próbuje dociec co (lub kto) stoi za takim stanem rzeczy. Pod lupę bierze system szkolnictwa wraz z jego historią. Bez obaw, czyni to w sposób na tyle ciekawy i przyswajalny, że choć nie jestem fanem historii, zapamiętanej z okresu szkolnego jako zbiór dat i nazwisk, rozdział ten pochłonąłem z niemałym zainteresowaniem.

Dopiero po tym, dla niektórych być może nieco przydługim (64 str.) wstępie, przechodzimy do tego co najbardziej interesuje nas w tym opracowaniu, a więc do metod nauki. Ta część książki podzielona została na 15 rozdziałów, z których każdy zawiera opis jednej techniki bądź wskazówki dotyczącej sposobu nauki. Sam autor porównuje je do wytrychów, z których można zamiennie korzystać w zależności od potrzeb, z czym wiąże się również tytuł tej pozycji. Każda z technik otrzymała swoją nazwę, odbiegającą co prawda od ich naukowego odpowiednika, ale za to czyniącą je bardziej strawnymi dla przeciętnego śmiertelnika. Sami oceńcie, czyż "metoda terminatora" nie brzmi lepiej niż "paradygmat zadania odtwarzanego przez podmiot"? Genezy tych wymyślnych nazw autor w interesujący sposób wyjaśnia, przytaczając różne historie czy postaci związane z daną techniką. Pozwala to lepiej zrozumieć o co w niej chodzi oraz ułatwia zapamiętanie opisanych wytrychów, aby zawsze były pod ręką. Warto zauważyć, że w przeważającej większości nie są to opisy sztuczek mnemotechnicznych, a raczej metod które często są już nam znane, ale niedoceniane lub źle wykorzystywane. Znajdziemy tam także wskazówki co można zmienić w sposobie przerabiania materiału czy organizacji powtórek, aby nauka była efektywniejsza i co więcej przyjemniejsza. Nie są to też porady wymyślone przez samego autora. Wszystkie znane są już od dawna, jednak jako że nikt nie uczy nas (również samych nauczycieli) jak się uczyć, nie miały one szansy na rozpowszechnienie i docenienie. Spis treści zawierający tytuły technik oraz fragmenty rozdziałów znajdziecie na stronie wydawnictwa Altenberg.

Czy ta książka rzeczywiście pomoże w nauce?

To chyba podstawowe pytanie. Autorowi książki niewątpliwie używanie dodatkowych wytrychów pomogło w nauczeniu się języka, ale czy i mi to coś da? I czy wdrożenie tych technik nie wymaga zbyt wiele wysiłku? Moim zdaniem opisane w książce metody są całkiem proste do wdrożenia. Nie chodzi tutaj bowiem o jakieś sztuczki pamięciowe, których się musimy nauczyć, żeby z nich korzystać, ale o zestaw porad jak zmodyfikować nasz sposób podejścia do nauki. Wielokrotne czytanie tekstu, jak również podkreślanie jego fragmentów są najmniej efektywnymi sposobami nauki, a mimo wszystko są stosowane najpowszechniej. Wystarczy jednak dodać do tego testy, fiszki, odpowiednie przerwy w powtórkach czy przeplatanie materiału z innymi przedmiotami, a efektywność przyswajania przez nas wiedzy będzie o wiele lepsza. Książka daje podstawy do zrozumienia zasad, na jakich prawdopodobnie funkcjonuje lepsze zapamiętywanie, przytaczając liczne przykłady doświadczeń i badań przeprowadzonych m.in. na studentach. Wiele z opisanych tam technik stosowałem również mniej lub bardziej świadomie już w przeszłości. Jak sugeruje sam autor, różnice w zdobywaniu wiedzy przez uczniów niekoniecznie muszą wynikać z ich różnego potencjału do jej przyswajania, ale z odmiennie dobranych, mniej lub bardziej skutecznych sposobów nauki. Nie mając wiedzy o tym, które sposoby są skuteczne dochodzimy do tego metodą prób i błędów, niekoniecznie kończąc na tych naprawdę efektywnych. Po przeczytaniu tej książki zdałem sobie sprawę, jak to się stało, że już w pierwszej klasie liceum udało mi się przejść do etapu centralnego olimpiady biologicznej, chociaż teoretycznie miałem do ogarnięcia materiał z całych trzech lat. Po prostu stosowałem inne techniki uczenia się (również opisane w omawianym poradniku) niż samo kilkukrotne czytanie tekstów. Rozwiązywałem m.in. dużo testów, a czytając starałem się odpowiadać na postawione sobie pytania.

Pomimo, że część opisanych w książce faktów była mi znana, to nie znałem wszystkich szczegółów związanych efektywnym wykorzystaniem opisywanych metod. Książka "Włam się do mózgu" zdaje się otwierać przed czytelnikiem całkiem inną rzeczywistość, w której zaczynamy uczyć się świadomie, celowo dobierając i kształtując sposób naszej nauki, aby był jak najbardziej efektywny.

Czy da się ją czytać?

Sama książka jest porządnie wykonana. Nieco ponad 300 stron treści zostało oprawione w twardą okładkę, wnętrze jest bogato ilustrowane i ciekawie zaprojektowane. Zgodzę się w tym miejscu ze zdaniem autora, że wydanie to nadaje się na prezent. Na marginesach znajdziemy wyróżnione przypisy dodatkowo wyjaśniające pewne zagadnienia. Układ tekstu, ilustracji i wyróżnień przygotowany został bardzo przejrzyście i spójnie, co uprzyjemnia lekturę. Na końcu każdego rozdziału dotyczącego technik nauki znajduje się krótkie, wypunktowane podsumowanie z najważniejszymi wskazówkami.

Uważam, że autor odwalił kawał dobrej roboty przetwarzając wiedzę i język nauki na przyswajalny praktycznie dla każdego tekst, który, co więcej jest całkiem wciągający. Przytoczone w książce opisy badań przedstawione zostały przejrzyście, spójnie wyjaśniając zasady działania danej techniki. Autor dzieli się także własnymi doświadczeniami zdobytymi chociażby podczas podjętego wyzwania półrocznej nauki języka szwedzkiego, czy też przygotowań do innych egzaminów (np. na międzynarodowego sędziego piwnego - wbrew pozorom bardzo trudnego). Opisuje on tym samym jak wykorzystywał przekazywaną nam wiedzę w praktyce, towarzyszące mu przy tym odczucia oraz uzyskane efekty. Dzięki wielu, nieraz nieszablonowym porównaniom, skojarzeniom i historiom nie powinniśmy się nudzić podczas lektury tej książki. Autor nie oszczędził także czytelnikom swojego, czasem specyficznego, poczucia humoru.

Dla kogo ta książka?

Osobiście uważam, że "Włam się do mózgu" to książka dla każdego. Szczególnie jednak polecam ją nauczycielom, uczniom i studentom. Byłoby świetnie, gdyby wiedza przekazywana w tej książce była powszechna wśród nauczycieli, którzy dzieliliby się nią ze swoimi uczniami. Sam żałuję, że nie dane mi było poznać jej wcześniej, najlepiej przed studiami, ale nic straconego, jeszcze niejeden egzamin przede mną :). O tym, że warto zaopatrzyć się w tę książkę może świadczyć ok. 50 tys. egzemplarzy sprzedanych w ciągu kilku dni oraz wiele pozytywnych opinii czytelników.

Gdzie kupić?

Książkę można kupić jedynie na stronie internetowej wydawnictwa Altenberg założonego przez Radka Kotarskiego. Nie jest ona dostępna w innych księgarniach. Interesujący jest fakt, że ze sprzedaży każdego egzemplarza książki przekazywana jest kwota na jeden posiłek w akcji Pajacyk. Jeszcze w październiku na konto akcji wpłynęło w ten sposób ponad 160 tys zł.