Jesteś tutaj

Olimpiada Wiedzy o Żywieniu i Żywności 2016⁄2017 oczami jej uczestniczki

W związku ze zmianami jakie nastąpiły w regulaminie Olimpiady Wiedzy o Żywieniu i Żywności od roku 2016/2017, przygotowałem kolejny artykuł na temat tej olimpiady. Tym razem wypowiada się jej tegoroczna uczestniczka, a zarazem laureatka, uczennica 1 klasy liceum. Osobom zainteresowanym zmierzeniem się z tym wyzwaniem polecam zapoznanie się z jej wrażeniami i wskazówkami :)

Co skłoniło Cię do startu w tej olimpiadzie?

Do startu zostałam namówiona przez nauczycielkę biologii. Na początku podchodziłam do tej olimpiady dosyć sceptycznie z powodu tego, że jest na niej trochę wiedzy czysto gastronomicznej i technologicznej, więc szanse na sukces były małe, ale w końcu postanowiłam spróbować.

Jak przygotowywałaś się do etapu szkolnego?

Jeśli chodzi o mnie to wydaje mi się, że przejście etapu szkolnego było bardziej kwestią przypadku. Dwa tygodnie przed tym etapem zaczęłam się uczyć o cukrach, białkach i tłuszczach głównie z podręczników do biologii i z książki Jana Gawęckiego "Żywienie człowieka, podstawy nauki o żywieniu". Z perspektywy czasu widzę jednak że "Żywienie..." było lepszym rozwiązaniem, bo treść była bardziej skierowana właśnie na tą olimpiadę. W mojej szkole ten etap był dosyć prosty ponieważ pytania były podstawowe i jak się później zorientowałam wszystkie były powtórzone z wcześniejszych edycji olimpiad (zwłaszcza etapów okręgowych), dlatego wydaje mi się, że już przed tym etapem dobrze byłoby przerobić sobie zbiory zadań i pytań z tej olimpiady. Możliwe, że w innych szkołach nauczyciele również przeprowadzają etap szkolny w podobny sposób.

Jak wyglądały Twoje przygotowania do kolejnych etapów?

Do etapu okręgowego przygotowywałam się głównie poprzez czytanie książki o tematyce wiodącej, wydanej przez organizatorów (robiłam notatki, co bardzo mi pomogło w przyswojeniu i uporządkowaniu wiedzy z tej książki), przerabianie zbiorów zadań i pytań z olimpiad z wydawnictwa AB oraz z książki "Żywienie człowieka..." Jana Gawęckiego, o której już wcześniej wspomniałam. Czasami ciężko mi się czytało tą książkę, ale wydaje mi się, że jest to pozycja godna polecenia, bo pomaga zrozumieć wiele zagadnień, skupiając się przy tym głównie na żywieniu i żywności.

Przed etapem centralnym uczyłam się najwięcej. Oprócz testów i książki z tematyką wiodącą korzystałam głównie z podręczników dla szkół gastronomicznych wymieniowych w wykazie na stronie olimpiady (głównie 2 części "Sporządzanie potraw i ekspedycja napojów"). Polecam również książkę "Zasady Żywienia. Planowanie i ocena. Podręcznik do nauki technik żywienia i usług gastronomicznych" wyd. WSiP. Wiedzę gastronomiczną czerpałam głównie ze "Sporządzania potraw..." i wydaje mi się, że jest to książka przystępnie napisana i łatwo się ją czyta. Ogólnie polecam podręczniki gastronomiczne wydawnictwa WSiP wymienione w wykazie lektur.

Jak wspominasz etap centralny olimpiady? Co Ci się podobało, a co nie? Co wydawało Ci się najtrudniejsze?

Etap centralny trwał 3 dni. Pierwszego dnia wszyscy przyjechaliśmy i było powitanie. Drugi dzień był bardzo intensywny, bo zaraz po śniadaniu pisaliśmy pierwszą część tego etapu. Był to test, podobny jak na etapie okręgowym, jednak największą trudnością było to, że w niektórych pytaniach zamkniętych prawidłowych mogło być kilka odpowiedzi, a w przypadku gdy ktoś zaznaczył np. tylko 2 poprawne z trzech, dostawał 0 punktów zamiast 3, więc łatwo można było te punkty stracić. Pierwsza część tego etapu nie różniła się zbytnio od tych z poprzednich lat, za to druga część była zupełnie inna. Do tej części przechodziło 30 osób z najlepszymi wynikami z testu. Mieliśmy opracować projekt gastronomiczny związany z produkcją i wydawaniem żywności. Zadanie może nie było dosyć trudne, ale na pewno licealistom, którzy nie mieli wcześniej z czymś takim styczności było ciężko to napisać. W tej części przewagę uzyskali uczniowie techników, którzy podobno takie projekty robią na lekcjach, dlatego jeśli chodzi o tą część wydaje mi się, że najlepiej jest poszukać egzaminów zawodowych albo czegoś w tym rodzaju, które pomogą zrozumieć na czym to polega i jak do tego podejść. Na tym etapie mieliśmy wybrać z listy podanych dania dla obozu tanecznego, znać rozmieszczenie sztućców na stole, napisać o produkcji majonezu, sałatki jarzynowej, herbaty z cytryną i faszerowanych pomidorów, a także policzyć wartość energetyczną podanych posiłków.

Oprócz tego przewidziane były różne zajęcia m.in. wycieczka po Szczecinie, warsztaty. Trzeciego dnia odbył się quiz dla sześciu najlepszych laureatów. Część pytań była podobna jak na teście ale były też pytania bardziej praktyczne np. rozróżnianie rodzajów kasz, przyporządkowywanie sztućców do odpowiednich potraw czy składanie serwetek. O ile pytania teoretyczne poszły dosyć dobrze to z praktyką już było gorzej.

Najtrudniejsza była dla mnie druga część etapu centralnego, czyli zrobienie projektu. Najbardziej podobała mi się organizacja olimpiady, szczególnie pyszny brunch w ostatni dzień :D. Wszyscy byli bardzo mili, więc nie odczuwało się stresu ani żadnej rywalizacji, co moim zdaniem jest bardzo ważne i m.in dlatego mam takie dobre wspomnienia z tej olimpiady.

Czy i ewentualnie komu polecasz start w tej olimpiadzie?

Oczywiście, że polecam start w olimpiadzie. Jest to wspaniałe przeżycie, nie tylko z powodu indeksów na studia jakie można uzyskać. Wiedza o żywności bardzo się przydaje, nawet w codziennym życiu, więc ta nauka na pewno się nie zmarnuje. Struktura i organizacja olimpiady jest bardzo fajna, zwłaszcza etap centralny był bardzo dobrze przygotowany. Oprócz tego można poznać nowych ludzi, szczególnie mieszkając w internacie.
Komu polecam? Przede wszystkim osobom którym gotowanie sprawia przyjemność i chciałyby się więcej o tym dowiedzieć.

Czy masz jakieś dodatkowe wskazówki dla przyszłych uczestników?

Najważniejsze jest przerabianie testów z poprzednich lat. Część pytań się powtarza, dlatego dobrze jest mieć je opanowane.